Nowy Jork: dzień 5

Czwartek.

Dzień rozpoczęty późno i praktycznie cały spędzony na konferencji. Plus mały kolacyjny wypad w okolice kampusu NYU przy Parku Waszyngtona.

Ponieważ wczorajszego socjalizowania jeszcze nie odespałem, wróciłem do domu poczytać na nowo nabytym Kindlu*.

Zrezygnowaliśmy jednak z planów wypożyczenia z Trungiem i jego bratem samochodu celem wycieczki do Bostonu. Cztery godziny w jedną stronę oznaczają, że musielibyśmy mieć to rozbite na dwa dni, z jednym noclegiem w Nowej Anglii, a i tak musielibyśmy wszystko oglądać po łebkach. Może uda się przyjechać z Martą późnym latem albo wczesną jesienią, podobno wtedy Nowa Anglia jest przepiękna.

* - Wyborcza, za grosze, w dowolnym miejscu na świecie, sama się ściąga na czytnik, z dodatkami ("Duży Format"). Czemu nie kupiłem tego gadżetu wcześniej?

Komentarze

Napisz komentarz