26 lipca 2006
Dzienniki Fińskie, wstęp
Wyjechałem z Polski. Na północ, do Finlandii, do akademickiego miasteczka zwanego Jyvaskyla, około 300km na północ od Helsinek. Przez trzy tygodnie będę się tutaj uczył wybranych przedmiotów (cztery przedmioty czysto fizyczne, jeden z termodynamiki odnawialnych źródeł energii) i integrował z równie jak ja postrzelonym towarzystwem z nie tylko całej Europy, ale i całego świata.
Obiecałem sobie, że codziennie będę spisywał swoje wspomnienia i przemyślenia z pobytu tutaj. Potem obiecałem Marcie, że będę pisał, a potem jakoś tak w rozmowie z rodzicami wyszło, że też by było fajnie ich poinformować jak tu jest.
Zaczęło się więc od maili, podsumowujących ostatnią dobę. I to działało i było dobre, ale potem Szatan podkusił mnie do zainstalowania sobie tlena na koncie (każdy dostaje tutaj konto na Kerberosie, podmontowywane przy każdym zalogowaniu do windowsów na uniwersytecie). Od razu zaczęły się pytania jak leci itd.
Wniosek jest prosty - "dziennik" teraz będzie na joggerze i tutaj będę odsyłał żądnych relacji, a maile z Martą i mamą pozostaną na bardziej osobiste kwestie.
Jeszcze dziś wrzucę na joggera dzienniki z poniedziałku, wtorku i dziś (środy), oczywiście po drobnym odsianiu treści osobistych i może małym przeredagowaniu.
2 komentarze
ale Cię wywiało:)
Pisz, pisz poczytałam sobie wszystko od końca:)
Wywiało chociaż w fajne strony, z dala od polskich upałów (chociaż i tutaj jest gorąco, to jednak chłodna bryza od jeziorka pomaga :))
Nareszcie mam powód do pisania na joggerze.